Tomasz Adamek: nie jem góralskich przysmaków, czekając aż mi brzuch urośnie
- Nie jem góralskich przysmaków i nie siedzę godzinami przed telewizorem, czekając aż mi brzuch urośnie. To nie ja. Trenuję cały czas, żeby nie tracić czasu, kiedy przyjdzie moment ponownie wyjść na ring. Myślę, że nastąpi to już wkrótce - mówi Tomasz Adamek (44-2, 28 KO) o swojej obecnej sytuacji.
Trener Roger Bloodworth został u siebie w domu, ty jesteś w New Jersey, ale myślami już pewnie na ringu?
Tomasz Adamek: - Na pewno tak. Właśnie wracam z sali treningowej, gdzie jak zwykle, od ponad 4 tygodni spędzam przynajmniej dwie godziny dziennie. Kiedy schodziłem z wagi, miałem 227 funtów. A to, że nie ma Rogera, nie znaczy, że zapomniałem nad czym pracowaliśmy podczas trzech ostatnich sesji. Jest wideo, są DVD, zawsze można sobie przypomnieć. Do tego nie ma dnia, byśmy na ten temat nie rozmawiali. Nie jem góralskich przysmaków i nie siedzę godzinami przed telewizorem czekając aż mi brzuch urośnie. To nie ja. Trenuję cały czas, żeby nie tracić czasu kiedy przyjdzie moment ponownie wyjść na ring. Myślę, że nastąpi to już wkrótce.
Kibice pytają o dwie rzeczy: kiedy i z kim?
- Na ten moment nie ma konkretnej daty, nie ma konkretnego rywala. Zainteresowanie jest. Mówię jak jest, na razie na ten temat nie chciałbym się, z różnych względów, wypowiadać. Ale za długo na moją pierwszą w tym roku walkę czekać kibice nie będą. Jak wszystko pójdzie według planu, to na ring wyjdę w 2012 roku trzy razy. Nie wiem czy będę zupełnie innym pięściarzem niż byłem, ale zmiany wszyscy szybko zauważą.
Na twoim podwórku już wkrótce zagości - oprócz gwiazd zagranicznych - cała grupa polskich nadziei w wadze ciężkiej - Mariusz Wach, Artur Szpilka, później prawdopodobnie Andrzej Wawrzyk. Jak oceniasz pomysł polskich promotorów na tworzenie nowej polskiej siły na amerykańskim rynku?
- Bardzo mi się podoba, że razem pracują. Poważnie - nie będę taki osamotniony. Będę na pewno za każdego z naszych trzymał kciuki, a jak nie będę akurat na obozie treningowym, to na pewno wpadnę na marcową galę, żeby oklaskiwać Mariusza, Artura i całą resztę ekipy, która tam się będzie bić. Przecież my się wszyscy lepiej lub gorzej, z życia albo z telewizji, znamy. Ja wiem, jak trudno w Stanach zrobić wielką karierę. To Polacy jak ja, więc trzeba za nimi stać, pomagać, żeby kibice mieli radość, jak ja skończę karierę. Zawsze kibicuję polskim bokserom. Chcę w tym sporcie jeszcze parę wielkich rzeczy zrobić, więc zawsze lepiej robić to z naszymi. Jestem ciekaw, tak jak każdy kibic, który z polskich chłopaków pójdzie w moje amerykańskie ślady, będzie zdobywał i walczył o tytuły.
Żródło:
http://sport.onet.pl/boks/tomasz-adamek-nie-jem-goralskich-przysmakow-czekaj,1,5014189,wiadomosc.html

