Tomasz Adamek (C) 2010tomasz@tomaszadamek.com.pl Licznik odwiedzin: 3863953projekt i wykonanie: Atmax

MiniBlog

2014-10-13

Witam z Gilowic

2014-10-13 Witam z Gilowic.

Znalazłem wolną chwilę, aby napisać kilka zdań po długiej przerwie. Dwa dni temu nasi piłkarze dali milionom Polaków wiele radości. Mnie to też się udzieliło i w świetnym nastroju dziękuję im za tą niespodziankę. Zaczynam wierzyć w to, że zadziałała magia Stadionu Narodowego, który z powodzeniem zastąpił ciągle remontowany stadion chorzowski. Na naszych oczach tworzy się legenda Stadionu Narodowego i nowej drużyny narodowej. Wielka radość i łzy kibiców potwierdzają, że pokonanie po tylu latach drużynę piłkarskich profesorów z Niemiec ,było nie lada wyczynem. To wszystko się wydarzyło za sprawą  jednej , okrągłej piłki , która dwukrotnie wpadła  do niemieckiej bramki. Serdecznie gratuluję chłopcom i ściskam kciuki za jutrzejszy mecz ze Szkocją. Rok 2014 obfituje w sukcesy polskich sportowców różnych dyscyplin. Szkoda ,że w ostatnim czasie nie wiedzie się polskim pięściarzom w walkach o tytuły. Moja porażka z Głazkowem , też się do tej oceny przyczyniła. Dzisiaj jestem w trakcie przygotowań do walki polsko-polskiej, za sprawą telewizji i wielu fanów boksu. Dałem się namówić na walkę z Arturem Szpilką , gdyż była presja na to, aby stworzyć widowisko z naszym udziałem. Kim jest Artur Szpilka każdy wie, ale co potrafi w każdej następnej walce? Czy pokona mnie i będzie szedł swoją drogą po tytuł , czy też dozna goryczy porażki. Każdy pięściarz musi być na jedno i na drugie zawsze przygotowany. Ring weryfikuje szybko nasze plany, a czasami jeden celny cios przybliża wygraną, bądź kończy walkę.

Moja kariera dobiega końca, inaczej już patrzę w przyszłość. Nie stawiam sobie już, bardzo ambitnych celów, gdyż wiek i zdrowie decydują tylko o chęci stoczenia  kolejnych pojedynków. Instynkt podpowiada, że mogę stoczyć jeszcze kilka walk, ale muszę je wygrać i wyjść z nich mało zraniony. Osiągnąłem w życiu sportowym sporo, zarobiłem też na godne życie z rodziną. Czas powoli szukać nowego zajęcia.

Na razie w rodzinnych Gilowicach przechodzę aklimatyzację i trenuję do walki w Krakowie. W skromnych warunkach codziennie wykonuję  porcję założeń treningowych. Przywiozłem do Gilowic mojego trenera Rogera Blodwoortha, nie po to aby poznał piękno Beskidów. Jest ze mną od rana do wieczora w szkolnej sali treningowej , na siłowni, czy też przy  śledzeniu w komputerze stylu walki Artura. Mieliśmy okazję oglądać razem jego walkę z Jeningsem. Znamy jego silne i słabe strony. Musze być gotowy na jego niespodzianki zwłaszcza ,że jest mańkutem. Utarło się takie przekonanie , że nie potrafię walczyć z mańkutami. To wszystko za sprawą przegranej walki z Dawsonem. To tylko część prawdy, druga część to słynne zatrucie pokarmowe i noc spędzona w WC. Wtedy straciłem tytuł. Teraz nie mam nic do stracenia i tym różni się ta walka od walki z Dawsonem. Kraków, niemal rodzinne miasto Artura. Był podobno czas, kiedy każda ulica w tym mieście była jego. Ja bywałem i bywam w Krakowie również często, stąd liczę ,że 8 listopada na walkę ,przyjdzie również kilku moich fanów …..

Na czele mojego skromnego sztabu przygotowawczego w Gilowicach, stoi Mama Anna, która nas żywi specjałami polskiej kuchni. Roger i ja jesteśmy jej wdzięczni za poświęcenie i za świetne potrawy, jakie nam przygotowuje. Trzyma też dyscyplinę i nie pozwala na odstępstwa od założeń treningowych. Tak samo, jak my liczy na moje  zwycięstwo. W sobotę po wygranej Polaków z Niemcami w piłkę nożną, powiedziała popatrz Tomek, jak ludzie potrafią się pięknie cieszyć.  Później dodała, zrób wszystko abyśmy w Gilowicach znowu świętowali Twoje zwycięstwo. Nie wypada więc przegrać z Arturem. Warto pokazać jeszcze raz polskim fanom boksu , jak walczy stary, dobry Adamek.  Wszystko wskazuje na to ,że dam radę i sędzia w ringu podniesie moją rękę do góry. Odcięty od świata  wylewam poty na szkolnej sali gimnastycznej. W piwnicy własnego domu mam małą salę treningową z przyrządami, tam też trenuję. Wszystko po to, aby wróciły wspomnienia z moich początków kariery. Mama pokazuje album z fotografiami, tam jest uwiecznione prawie wszystko, co ważnego wydarzyło się  w moim życiu sportowym. Na ulicy spotykam znajomych i co nie dziwne , wszyscy jakoś się zmienili, są dojrzalsi na swój sposób. Ten dłuższy pobyt w Polsce, to swoisty powrót do korzeni, choć po latach spędzonych w USA inaczej odczuwalny. Dostrzegam wiele zmian w okolicy i w wielu polskich miastach. Zmian na dobre. Polska to piękny Kraj. A po wielkich sukcesach polskich sportowców w tym roku , coraz przyjemniej być Polakiem. I wtedy nie jest ważne czy mieszkają w USA, Irlandii, Anglii czy Niemczech. Ważne ,że są szczęśliwymi Polakami. To bardzo wzmacnia mnie mentalnie i odbudowuje psychikę przed walką w Krakowie.

post


Wersja mobilna

Wersja normalna